Strona główna

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podsumowanie miesiąca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podsumowanie miesiąca. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 maja 2015

Podsumowanie kwietnia 2015

Kwiecień upłynął niesamowicie szybko. Czas pożarły mi studia i powrót do sezonowej pracy. Terminy i deadline'y zbliżają się niebezpiecznie szybko, więc czas na przyjemności jest mocno ograniczony.

Filmy
Źródło plakatów: Filmweb

 Jack Reacher: Jednym strzałem. Film obyczajowy z wątkiem kryminalnym. Kilka ciekawych zwrotów akcji, której w sumie nie ma zbyt wiele, bo fabuła opiera się głównie na zastanawianiu się jak to się stało, że doszło do zabójstwa pięciu przypadkowych osób. Film niezły, raczej na jeden raz. Jedyne co mnie boli, to uzmysławianie sobie upływu czasu - jak to się dzieje, że aktorzy i aktorki, odgrywające "nieśmiertelne" i kultowe role, na których się wychowałam, zwyczajnie się starzeją? Niepojęte.

Nożownik. Film zapowiadał się na opowieść w stylu Rambo, ale akcja, pościgi szybko z lasu przeniosły się do miasta i bardziej przypominały już typowy film sensacyjny. Dla mnie ok. 

Zakładnik z Tomem Cruisem. Dramat sensacyjny, z przyzwoicie rozwiniętymi postaciami. Taksówkarz przez przypadek wplątuje się w serię zabójstw, a im bardziej chce się z nich wyplątać, tym bardziej komplikuje się sytuacja. Film ciekawy - od początku do końca.


Brick Mansions - obejrzałam, bo byłam ciekawa co jeszcze miał w swoim dorobku Walker. Film słaby, fabuła momentami się nie trzyma kupy. Za to liczba pościgów, ucieczek i popisów Belle jest naprawdę miła dla oka. Film na jeden raz, raczej dla fanów Paula.

Szybcy i wściekli 7 - cała seria jest jak dobre wino - z czasem coraz lepsza. Obawiałam się, że po śmierci Walkera albo zrobi się dziura w fabule, której nie uda się zgrabnie zapchać, albo z filmu zrobią łzawe ostatnie pożegnanie. Nic z tych rzeczy - w kinie bawiłam się świetnie. W filmie nie brakuje "ukłonu" w stronę zmarłego aktora, ale są one zgrabnie wplecione.

Książki
Utknęłam na I części Assassin's Creed. Nie dlatego, że jest nudna, o nie. Konia z wozem temu, kto zorganizuje mi czas na czytanie książek dla przyjemności.

Muzyka

Zespół Iron Savior. Wokalista ma rewelacyjny, mocny, aksamitny głos. Muszę wyposażyć się w ich płytę.


Wycieczki

W kwietniu udało mi się dotrzeć do egzotarium w Sosnowcu, kopalni soli w Wieliczce, zamku Lipowiec w Babicach. Uwielbiam takie miejsca, mogłabym poświęcić wszystkie wolne dni na zwiedzanie.

Tak mi minął kwiecień. W maju mam grafik jeszcze bardziej napięty. Zobaczymy ile teraz zdziałam.

czwartek, 2 kwietnia 2015

Podsumowanie miesiąca: marzec 2015

Od jakiegoś czasu zastanawiałam się czy nie robić podsumowań - takich babskich, trochę kosmetycznych, trochę o tematyce kulturowej. Eksperymentalnie - spróbuję. Zapraszam na przegląd marca.

Zaczniemy od kultury szeroko pojętej, której jednak się trochę nazbierało.

Filmy: 


Trzy zupełnie różne filmy. Magic Mike - film o tym, jak młokosowi może uderzyć woda sodowa do głowy. W drugiej kolejności pojawia się oprawa zrobiona pod damską część widowni czyli występy striptizerskie i nieco dramatyczny wątek tytułowego bohatera i  dziewczyny, której brat wszedł w świat łatwej forsy. Wydaje się, że tylko ta dwójka chciałaby odciąć się od rozbieranych pokazów - reszta bohaterów świetnie się bawi. Podsumowanie w skrócie: film o gołych tyłkach (o dziwo - nie damskich) i problemach egzystencjalnych z nimi związanymi.
 
Co robimy w ukryciu - parodia filmów o wampirach, jak również seriali paradokumentalnych (dlaczego ja?, trudne sprawy etc.). Jako parodia jest genialnym filmem, jako film, który ma bawić... już mniej. Obejrzałam raz, było fajnie (choć to dość specyficzny humor) ale więcej nie mam potrzeby do niego wracać.

Teoria wszystkiego - naprawdę udany seans. Najbardziej podobało mi się to, że darowano sobie zbędny patos. Główny bohater, którego przecież kojarzymy z codziennych wiadomości, okazuje się normalnych człowiekiem, profesjonalistą w swym zawodzie, ale jednak człowiekiem niepozbawionym wad. Wbrew pozorom film ten opowiada nie tylko jego historię - postać jego żony jest równie mocno rozwinięta. Polecam!


Seria Mission Impossible z lat 1996, 2000, 2006 i 2011. Przestawiać ich nie trzeba, choć wróciłam do nich, bo najwyzwyczajniej zapomniałam większość fabuły. Pierwsze 3 części to świetne kino akcji, Ghost Protocol to duża dawka akcji z humorem, ktorego nie było wiele w poprzednich częsciach. Myślę, że na 5tą część pójdę do kina.



Brick Mansion ze zmarłym Paulem Walkerem to niezłe kino akcji. To co może przeszkadzać, to niedopracowany scenariusz, w którym czasem pojawiają się wątki cokolwiek naiwne. Jeśli obejrzeć go z przymróżeniem oka - świetna rozrywka gwarantowana. Zwłaszcza dla fanów parkour - to, co się tam wyprawia z grawitacją potrafi wbić w fotel.

Need for Speed - klasyka. Samochody, akcja, obrona wyższego dobra jakim jest przyjaźń. Wszystko przerysowane, fanów motoryzacji pewnie bardziej zachwyci niż mnie, a ja i tak miałam frajdę z tego seansu.

21 - grupa młodych studentów okrada kasyna - jak się okazuje z różnymi skutkami. To kolejny przykład jak łatwe pieniądze potrafią zmienić człowieka i jego sposób postrzegania świata. Film jest miłym sposobem na spędzenie wieczoru, aczkolwiek całość mnie nie powaliła i do niego drugi raz nie wrócę.

Igrzyska śmierci: kosogłos: klapa totalna. Powinno nazwać się tę część Depresją. Główna bohaterka cały czas płacze, dzieje się w sumie niewiele, a akcja z siostrą latającą za koteczkiem mnie nie rozczuliła, tylko dobiła głupotą bohaterki. Tyle zapamiętałam z tego filmu. Fabuła chyba wiele straciła po rozbiciu jej na dwie części ekranizacji. 

Muzyka


Amaranthe - The Nexus - nie lubię "słodkiego" wokalu, kręcenia tyłkiem, ani muzyki dance czy techno. Wszystko to można tu znaleźć. Wokalistkę spisuję na odstrzał. Mimo to dwóch pozostałych wokalistów, genialnie nakręcony teledysk pełen akcji, oprawa muzyczna (która jednak nie jest najlżejsza) wpadająca w ucho zasługuje na zauważenie. Trafiłam na ten kawałek przez przypadek na jakiejś youtube'owskiej składance power metalowej.


Illusion - Solą w oku. Tak mniej więcej widzę medialne zamieszanie wokół zbliżających się wyborów. Promocja polityków trwa, a ja staram się uciekać od tematu. Solą w oku to kawał dobrego polskiego rocka, który dobitnie podsumowuje ten temat. Na marginesie - kiedy po raz pierwszy usłyszałam ten kawałek to posądziłam Proletaryat o jego autorstwo. Mój błąd.


Książki


Brakuje mi czasu na papierowe książki, więc często sięgam po audiobooki. Wieszać każdy może A. Pilipiuka nie odstaje poziomem od genialnych poprzedników z serii o Jakubie Wędrowyczu. Tym razem większość historii dzieje się poza granicami Polski i trochę brakowało mi klimatu Starego Majdanu. O poprzednich częściach pisałam TUTAJ. To dobry pomysł na rozpoczęcie swojej przygody z audiobookami, bo Grzegorz Pawlak to świetny lektor.

Zaczęłam też czytać papierową wersję Assassin's Creed: Renesans (tom 1) i choć jest wciągająca marnie to widzę, ze względu na brak czasu.

W marcu nadszedł czas na bunt: ja chcę wakacje! Wiem, że takie "normalne" wakacje mi już nie przysługują, ale dajcie mi choć kilka dni, choć tydzień wolnego, przyzwoitą pogodę i ruszam w Polskę.


Kupiłam przewodnik z mapami Polska niezwykła XXL, przejrzałam i ustalono, co następuje. Przy pierwszej lepszej okazji chcę zaliczyć Wieliczkę, Kraków, okolice Złotego Stoku i Lądka-Zdrój. Na tygodniowy wypad zasługują na pewno: szeroko rozumiane okolice Zakopanem, Ziemi Kłodzkiej i Karpacza. Nie wiem co z tego wyjdzie, plany i chęci są, a w domu na pewno nie usiedzę. I niech diabli wezmą zamki, ruiny i pałacyki w rękach prywatnych, do których jest zakaz wstępu.
 Polecam mapy z wyd. Compass. Są dokładne, czytelne, jasne i w miarę intuicyjne. Idąc w teren zawsze staram się o mapy z tego wydawnictwa.

Szydełko

Słuchając opowieści o Wędrowyczu udało mi się zrobić 2 czapki, spódniczkę, opaskę na głowę i buty dla niemowlaka. Spódniczką z opaską i butami już się chwaliłam. Resztę pokażę niebawem.

Kosmetycznie


Były już tak piękne dni, że szykowałam się na krótkie sukienki i ogólnie wiosenną aurę. Teraz za oknem pada śnieg, ale arganowa mgiełka samoopalająca z Bielendy i tak już poszła w ruch. Pierwsze dwa użycia dały pozytywny efekt, ale czy jej zapach (nie śmierdzi, ale długo utrzymuje się na skórze) mi jej nie obrzydzi - nie wiem, sprawdzę.


Rzadko zachwycam się kremami i często zapominam, że je mam i powinnam używać. Jak już na promocji za śmieszne pieniądze kupiłam z Avon krem pod oczy hydra beyond i stwierdziłam, że faktycznie dobrze nawilża, to okazało się, że jest wycofywany ze sprzedaży. Mam go od niespełna miesiąca i bardzo się z nim polubiłam.

Rośliny


Lubię naturalne kwiaty - bez udziwnień, wstążek, brokatów... ale do tego, farbowanego bukietu oczy się same śmieją. Sprzedawany był pod nazwą "radosny bukiet" - trafna nazwa. W dodatku te kwiaty spokojnie postoją 3 tyg. w wazonie, więc nie mam żalu, że są cięte.


Na mój parapet wróciły rośliny mięsożerne: powyżej rosiczka, poniżej kapturnica.


Generalnie robienie w domu wąskich parapetów, na których nie mieszczą się dwa rzędy doniczek uważam za zbrodnię. Nie przeszkadza mi to co roku w udziwnianiu okien. Miałam już na nich przeróżne rośliny ozdobne, uprawę ziół i pomidorów koktajlowych i ostrych papryczek...


Na koniec dwa zdjęcia Hez - szczurzycy, która jako tako daje się sfotografować tylko gdy coś wcina.
Jestem pełna podziwu dla ludzi, którzy potrafią zrobić gryzoniom kapitalne sesje foto.


I tyle u mnie w marcu. Aż sama się dziwię, że udało mi się upchać tyle robótek i filmów w tym wariackim miesiącu.