Strona główna

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biżuteria. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 kwietnia 2015

Zakupy: zegarki z Allegro 7 szt.

Arcy Joko narobiła mi ochoty na tanie zegarki z eBay. Wypatrzyłam je na Allegro w przyzwoitych cenach.


Zapłaciłam niewiele, choć pewnie więcej niż na eBayu - mimo to z chęcią uniknęłam zabawy z kupowaniem w obcej walucie, przewalutowaniem i czekaniem kilku tygodni aż do mnie dotrą. Zakupy zrobiłam w sklepie EdiBazzar, bo już raz składałam tam zamówienie i wszystko odbyło się bardzo sprawnie. Koszt wysyłki poleconym priorytetem - 9zł. Zamawiałam zegarki dla 3os., więc nieszczególnie odczułam koszt wysyłki. Cała paczka to koszt 105zł, z czego cztery zegarki dla mnie kosztowały 53zł.



Dwa ciemnobrązowe zegarki z motylkami - 2x 10zł

 * * *


Duży, klasyczny, czytelny zegarek z czarnym paskiem - 15zł.

* * *


Zegarek z tarczą w kwiaty - 14zł

* * * 




Błękitno-złoty z nietypową bransoletką - 11zł

* * *



Delikatnie różowa tarcza + cienka, srebrna bransoleta - 19zł, najdroższy ze wszystkich.

* * *


Męski zegarek - 17zł

* * *

Z powyższych te 4 wybrałam dla siebie:


Obawiałam się czy zegarki za dychę mogą w ogóle działać i ładnie wyglądać. Odebrałam je dzisiaj - wszystkie są na chodzie. Do wyglądu nie mogę się doczepić, są naprawdę starannie wykonane i nie wyglądają na odpustowe. Poczta Polska też jakoś dała radę i dostałam towar w jednym kawałku.


Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem kupienia nowego zegarka, bo ostatni jaki miałam z powodzeniem wykończyłam. Miałam kupić jakiś u zegarmistrza w granicach 50-100zł. Zamiast tego mam 4 za 53zł - każdy w innym fasonie :).

środa, 11 grudnia 2013

Przytulny, ciepły, zimowy dom.

Chyba każdy człowiek o takim marzy. I najlepiej, żeby taki nastrój panował wg naszego widzimisię - co, jak, kiedy i gdzie. U mnie atmosfera zimowo-świąteczna co roku gości ze sporym wyprzedzeniem Wigilii. I jest mi z tym niezwykle dobrze. Taki ciepły dom to dla mnie mieszanka prostych rzeczy, które zorganizować może każdy - trzeba tylko troszkę chcieć.

Na początek można zadbać o zapach, podniebienie i dobrą zabawę. Nie ma to jak domowe wypieki.

Ciastka przypominające Bounty. Jeszcze ciepłe, prosto z blachy.

 Potem kruche maślane ciasteczka. Gwiazdki, dzwonki, kwiatki, ptaszki, księżyce. Niebawem dopiekę rogaliki z jabłkiem i cynamonem, pierniczki i jakieś ciasto.

Z owoców: koniecznie mandarynki i pomarańcze. Reszta to dodatek. Trafią jutro do fondue czekoladowego.

Słodkości smakują najlepiej, kiedy zmienia się wystrój. Zagnieździł się w różnych kątach domu. W kuchni na parapecie zagościły świeczniki, serwety, a kaktus zmienił osłonkę doniczki (na kubek z Empiku - nie polecam. Miałam dwa, obydwa strzeliły podczas parzenia herbaty).

Na kuchenny stół wdarł się prosty stroik ze świerku i gwiazd betlejemskich.

Do pokoju został dotachany żywy świerk, który już zmienił się w choinkę. U nas nie czeka się do Wigili, aby sprawić sobie drzewko. Jest pstrokate, kolorowe, błyszczące. 

Lubię ozdoby. I te słodkie czekoladowe "bombki", szyszki z modrzewi, świerków i sosen, które sama zbieram i ręcznie maluję na srebrno i złoto.

Cieszą mnie tradycyjne i te plastikowe, kiczowate elementy.

 Największe szyszki w brokacie znalazły swoje miejsce pod choinką.

Na przekór deszczowi za oknem zaczęłam paradować w nowych kolczykach - śnieżynkach.

Pojawił się też nowy zwyczaj. Z dwiema koleżankami robimy sobie mikołajki, idziemy do kawiarni. A potem cieszymy się jak dzieci z zawartości prezentów. A co jest w środku? W tym roku przygotowane przeze mnie paczuszki zawierały ręcznie malowane szyszki na choinkę, jakąś bombkę, cukierki, lizaki, domowe ciasteczka. Nic wyszukanego i zobowiązującego. Z założenia coś niedrogiego, od serca, coś "swojego". Proste rzeczy, które sprawiają, że się uśmiechasz.

I wierzcie, że się uśmiechnęłyśmy. :)

niedziela, 8 grudnia 2013

Biżuteria handmade: perełki + ulubione jesienne koczlyki - orzeszki

Dawno nie pokazywałam nic z biżuterii, którą czasem robię. Pokażę dziś kilka rzeczy, które bardzo lubię. Wykonane ze szklanych perełek i/lub elementów posrebrzanych/antyalergicznych.

W tych kolczykach często biegam na co dzień:


Mam sporo perełkowych elementów w biżuterii. Rzadko noszę naszyjniki, ale z tym nigdy nie mam problemu, aby dopasować go do któryś z moich kolczyków:



I na koniec zdjęcie kolczyków z orzeszków laskowych. Co jesień w nich biegam, a nieznajomi zaczepiają mnie często z pytaniami: "przepraszam, czy to prawdziwe żołędzie/kasztany?".  Więcej kapitalnych jesiennych kolczyków (i innych) prezentowała u siebie Mika.


Żegnam jesień, witam zimę (mimo, że za oknem jej u mnie nie widać). Już wyciągnęłam zimowo-świąteczne ozdoby, zaraz lecę piec maślane ciastka i kokosanki. Czas odpocząć od uczelni i zająć się tym co najważniejsze - domem. A w domu robi się cieplej i przytulniej. 
Też już stroicie swoje mieszkania i domy? :)

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Komplet biżuterii ślubnej dla mojej przyjaciółki

Niedawno pisałam, że zamierzam wykonać komplet biżuterii dla Panny Młodej. Owa Panna konkretnie wskazała swoje wymagania i w oparciu o nie wykonałam komplecik z perełek. Liczę, że się jej spodoba i że przyniesie jej szczęście.


Całość spakowałam do zakupionego biało-srebrnego pudełeczka.


Pudełeczko nienajmniejsze, ale nijak nie da się do niego zapakować rozłożonej biżuterii. Do środka wsunęłam mini kopertę z karteczką z życzeniami. Sam komplet prezentuje się mniej więcej tak:


U góry bransoletka i naszyjnik. Założeniem było stworzenie nieprzeładowanego, "lekkiego" zestawu.


Trzeci element to kolczyki na sztyftach. Wg mnie bardzo długie, wg życzenia.


Kolczyki mają aż 8,5 cm długości.

 
Wyglądają na lekkie i faktycznie takie są.




Ot, i cały komplecik. Ja jestem z niego zadowolona.
A jak Wy go postrzegacie? Odpowiedni dla Panny Młodej?

sobota, 13 kwietnia 2013

Wystawa i giełda jubilerska, kosmetyczna i wszystkiego co tylko możliwe. Fotorelacja.

Jak sobie obiecałam tak dotarłam dziś do Okrąglaka w Opolu, w którym odbywają się dwie imprezy:


Połączono te dwie imprezy w jedną i tak naprawdę nie było na nie rozgraniczenia. Sprzedawano wyłącznie bilety "na minerały", które uprawniały do wstępu również na targi mody-urody. Bilety są dwudniowe. Koszt: normalny - 8 zł, ulgowy - 5 zł.


Zdecydowanie najwięcej było stoisk jubilerskich. Większość z biżuterią hand-made. Można było sprzedać złoty i srebrny złom, albo naprawić uszkodzoną biżuterię.


Na niektórych stoiskach ilość hurtowej biżuterii była powalająca.


Kilka stoisk z ozdobnymi bibelotami i akcesoriami do samodzielnego wyrobu błyskotek. Rzeczy przeróżne: drogie i tanie. Eleganckie i kiczowate. Klasyczne i z nowych trendów.


Poza samymi błyskotkami nadal sporo było stoisk mineralogicznych. (Nie)stety większość okazów była już przerobiona na bębniaki. Naturalnych okazów było niewiele, choć widziałam kilka interesujących szczotek krystalicznych (dosłownie stąd nazwa, że minerały te tworzą kształty "szczotek do włosów" ;)).


Najmniej było skamieniałości i skał. Raptem kilka stoisk, choć wystawców było sporo. Nie znalazłam nic dla mnie nowego - wyłącznie powtarzające się wszędzie te same skamieniałości.


Bardzo często na takich wystawach pojawia się stoisko entomologiczne. Szczerze polecam tam zajrzeć, bo nawet jeśli ktoś nie lubi robali, na pewno doceni piękno motyli.


Tu przyjechał Pan, który bywa również na giełdach w Katowicach w Spodku (za tydzień też tam będzie - gnaj tam, Mika!). Jego wystawa ma wiele zalet, których brakowało mi na stoiskach tego typu. Chętnie zakupiłabym kilka takich gablotek. Marzenie! Są tanie (25 - 50 zł), a bezkręgowce w znakomitej większości są w b. dobrym stanie. Ktoś przyłożył się, aby je porządnie rozprostować.


 Z tego stoiska są aż trzy zdjęcia, bo tak naprawdę ślęczenie nad nim sprawiło mi największą frajdę w dzisiejszym dniu. :) A teraz idziemy w bardziej babskie klimaty.


Targi nie umywały się do tych poznańskich, to na pewno. Stoiska były powplątywane w te jubilerskie. W jednym miejscu kremy, a obok niemieckie myjki do okien. 


Ludzi jeszcze było niewiele, ale byłam zaraz po otwarciu. Chciałam uniknąć tłumów. Można było załapać się na próbne masaże i cudowne zabiegi na kręgosłup. Ba, nawet kilka stoisk z ręcznie malowanymi ciuchami było.


Szybkie badanie stanu zdrowia? Tylko tutaj na podstawie plamek na tęczówce i pulsu. Obok można było kupić wróżbiarskie wahadełka.


Dwa niewielkie kramiki zajmował Avon i Oriflame.


Generalnie: mydło i powidło, ale na pewno sporo osób znalazło by coś dla siebie.

Mi najbardziej zależało na akcesoriach do paznokci, których nie znalazłam tam wcale. Szału nie było. Cóż, zamówię z Allegro. Za to stoisko entomologiczne... marzenie :).

W razie chęci przypominam, że targi trwają również jutro, więc można się na nie jeszcze załapać.




środa, 10 kwietnia 2013

Trzy imprezy w Opolu w najbliższe dni!

Dziś zobaczyłam na słupie ogłoszeniowym już częściowo zaklejony plakat informujący o XXXX Jubileuszowej Wystawie i Giełdzie Minerałów, Skał, Skamieniałości i Wyrobów Jubilerskich – 13-14.04.2013 r. – OPOLE – Hala OKRĄGLAK


Jestem stałą bywalczynią takich imprez i na pewno tam będę, zwłaszcza, że podobna impreza ominęła mnie tej zimowej wiosny na Uniwersytecie Śląskim.

A teraz kosmetycznie.
Okazało się, że w/w giełda połączona jest z imprezą kosmetyczną! 13 i 14 IV br. odbywać się będą również  IX Opolskie Targi Mody, Urody i Zdrowego Stylu Życia

Możecie o tym przeczytać TUTAJ.

Na kosmetyki pewnie tylko rzucę okiem, bo przez ostatnie dni zrobiłam już duże (jak dla mnie) zakupy. Pochwalę się Wam nimi jutro.

A na koniec warsztat od Oriflame. Ja się nie wybieram, ale kiedy zobaczyłam ten plakat na uczelni, to pomyślałam, że może któraś z Was będzie zainteresowana.

Słaba jakość, bo fotka aparatem ;) Doczytacie się jakoś.

A jak się nie wybieracie, to przynajmniej podajcie info dalej ;)

P.S. A propos biur regionalnych. Ostatnio uświadomiłam sobie, że Avon takowe zakłada. Niestety nie ma ich w moim pobliżu.