Strona główna

środa, 4 września 2013

Wyzwanie #1: autoportret + 5. nominacja Liebster Blog Award

Zamiast 30 dni na 30 prac będzie X dni na 30 prac. Coś mi się nie wydaje, abym dotrzymała terminów (i jakoś dziwnie mi to nie przeszkadza).

Mam skaner, ale zżera delikatne cieniowanie, dlatego zamiast skanu jest zdjęcie w jakości jaką widać. Zdjęcie jest ciemniejsze, ale delikatne kreski lepiej widać, więc tak zostanie.

Praca nr 1: autoportret. Format A4. Ołówki 2H, 2B, 5B, 6B. Wczoraj zaczęłam, dziś skończyłam.



Jeśli jeszcze ktoś chce się ze mną pobawić, to zapraszam do opisu tego graficznego wyzwania. Kolejna praca będzie na temat lubianego zwierzaka.

* * *

I na koniec znów coś na wesoło. Dostałam piątą nominację LBA. Przyszła ona do mnie ze strony bloga Kurnikowo. Dzięki wielkie!
Pytania, które otrzymałam + moje odpowiedzi:
1. Czego pragniesz?
Być szczęśliwa. Jestem i niech tak zostanie.
2. Twoje niespełnione marzenie?
Z tych realnych: pojechać za granicę na wakacje z moim Mężczyzną (planujemy coś na przyszły rok).
3. Jakie masz inne zainteresowania poza prowadzeniem bloga?
Poza samym prowadzeniem bloga: książki, przyroda, zajęcia manualne szeroko pojęte. Generalnie tematyka bloga nawiązuje do większości moich zainteresowań.
4. Co lubisz robić kiedy masz chwilę dla siebie?
Patrz wyżej :). Jeśli dodać do tego dobrą kawę to już mamy relaksujący sukces.
5. Twój największy życiowy sukces to…
...zaczęcie spełniania swoich marzeń. Małych najczęściej i pracowanie na te większe w przyszłości.
6. Do jakiego miejsca wracasz chętnie?
Do rodziny na wsi, gdzie spędzałam wiele wakacji jako dziecko, nastolatka i dojrzała kobieta.
7. Co robisz kiedy wszystko wymyka Ci się z rąk?
Zbieram wszystko do kupy od nowa. Powoli, metodycznie, ale "byle do przodu".
8. Twoje plany na przyszłość to...
Studia magisterskie + podyplomowe --> praca. 
 9. Najbardziej boję się....
...że nie będę mogła pomóc bliskim, kiedy będą w potrzebie.
10. W ciągu roku zamierzam....
Dostać znów stypendium naukowe, podjąć pracę dorywczą w przyszłe lato, wyjechać na wakacje za granicę...
11.Jaką jesteś mamą? (Jaka jesteś naprawdę)....
Nie jestem mamą i na chwilę obecną nie widzę siebie w tej roli. To sprawa odłożona na "może kiedyś".

I to wszystko.
Jutro rano będzie można przeczytać tu notkę na temat pewnej kulinarnej imprezy w Opolu. Było smacznie! :)

wtorek, 3 września 2013

Kosmetyczne podsumowanie wakacji: wydatki, zakupy i krótko o żelach Balea

Jak już wiadomo z poprzedniej notki wcięło mnie na dwa miesiące w celach regulacji spraw rodzinnych. Do kosmetyków ma się to tak: żyłam "na walizkach", w biegu, używając totalnego minimum kosmetycznego, w dodatku połowa preparatów była użyczana od bliskich (bo i po co tachać niektóre swoje od domu do domu?), a co za tym idzie potrzeby kupowania nowych nie było, tak jak i czasu by to robić. Za to lepiej nie będę się chwalić ile pewna sieć stacji benzynowych zarobiła na mnie. 

Przynajmniej oszczędności kosmetyczne poczyniłam.

WYDATKI LIPIEC-SIERPIEŃ 2013

Lipiec 2013
Założenie: nie przekroczyć 50 zł
Sierpień 2013
Założenie: brak założeń (to w ogóle był jakiś sierpień o_0?)

W lipcu byłam nawet na zakupach:


Tak, zakupy w lipcu były ogromne. Na zdjęciu nie ma pudru waniliowego do kąpieli z Biedronki (1,49zł). Nawiasem mówiąc jest lepszy od wersji z owocami egzotycznymi. Do tego doszedł biedronkowy trójpak płatków za 2,55zł (nadal leżą jako zapas) i mały peeling z owoców leśnych Tutti Frutti z Astor za 4,30zł.

A później przyszedł (podobno) sierpień. Nawet nie pamiętałam o zakupach w drogerii... 

W ten sposób w jednej garstce zmieściłam wydatki za dwa letnie miesiące:


Hokus-pokus, jak łatwo wywnioskować wiele tego nie było.


Wydałam przez dwa miesiące 8 zł i 34 grosze. 
Lipiec: 8,34zł
Sierpień 0,00zł

Założenie na wrzesień 2013: nie przekroczyć 50 zł.
Tylko zastanawiam się czy to założenie ma większy sens, skoro oszczędzanie idzie mi tak dobrze...

Przez rozjazdy nie było pielęgnacji, denek, zakupów. Portfel kosmetyczny się cieszy.

Na koniec dwa słowa o sławnych żelach pod prysznic Balea. Niewiele nowego wniosę na ich temat, ale coś spróbuję. Taka mini recenzja.


Są tanie, dostępne za granicą i online. Duże opakowania 300 ml, wersja kokos z kwiatem tiare i wersja mango. Mają wściekłe kolory (niebieski i pomarańczowy). Dość intensywny i przyjemny (choć wg mnie szału nie ma) zapach. Są wydajne, gęste, świetnie się pienią. Moim faworytem był kokos, od zapachu mango zdażyło mi się dostać lekkiej... zgagi (poważnie! wydaje się lekko "kwaskowy" w zapachu, podobnie jak inne żele owocowe Balea). Używałam ich naprzemiennie i z racji w/w perturbacji wakacyjnych nie łączyłam ich z innymi kosmetykami. Najpierw dostałam uczulenia (straszne swędzenie) na mango (dopiero przy 3-4 razie zorientowałam się, że to żel mnie podrażnia), potem reakcja alergiczna wystąpiła przy stosowaniu kokosu. W ten oto piękny sposób żegnam się z żelami Balea. Z racji, że zostało jeszcze po pół opakowań kosmetyki trafią w dobre ręce. Osławione Balea mnie podrażniły... no proszę, a ja przecież nie należę do ludzi podatnych na alergie.

Reasumując: są dobre, tanie, działają, mnie nie wysuszyły, ale uczuliły. Więcej ich nie kupię, choć inni mogą być z nich zadowoleni. 

Mam nadzieję, że po kremie z mango z tej serii nie ma takich objawów.

poniedziałek, 2 września 2013

Kto podejmie wyzwanie?

Miało mnie tu już dziś nie być, ale przez przypadek trafiłam na krążące w internecie wyzwania dot. rysowania i mnie olśniło, że ołówka w ręce nie miałam chyba już rok. W dodatku został mi miesiąc studenckich wakacji, więc należy w plan dnia codziennego coś mądrego wpleść. Lubię rysować, ale nigdy się tego nie nauczyłam robić porządnie - za mało praktyki.

Pomyślałam, że jeśli napiszę o tym na swoim blogu i zmodyfikuję codzienne wyzwania tak, że będą dla mnie atrakcyjne to jest szansa, że dotrzymam grafiku i rozruszam rękę.

Pomysł na 30-dniowe wyzwanie ogólnograficzne/plastyczne. Założenia: codziennie wykonać "coś" zgodnie z rozpiską:


Zasady:
1. Nie trzeba mieć zdolności manualnych (choć można) = to tylko zabawa.
2. Starać się codziennie wykonywać kolejne "wyzwania" i publikować ich efekty na swoim blogu.
3. Technika dowolna (rysunek, malunek, szkic, rzeźba, bazgrołek, zdjęcie, grafika komputerowa, nawet wierszyk ;) ).
4. Jeśli wyrazisz chęć linki do Twoich prac będą ukazywać się również w moich notkach.

Wiem, że tematyka wyzwania odbiega od większości zainteresowań zaglądających tu blogerek, więc nie spodziewam się szczególnego wzięcia. Jeśli jednak znajdą się osoby chcące podjąć się tej zabawy, choćby z przymrużeniem oka na zasady to ZAPRASZAM. Ja w każdym razie spróbuję się wyprodukować na 30 tematów w ciągu (mam nadzieję) 30 dni. Ja zaczynam od jutra!

Co to było, jak mnie nie było?!

Bladego pojęcia nie mam od czego zacząć. Może zrobię notkę pytanie-odpowiedź, żeby uporządkować wicher myśli i przemyśleń z dwóch miesięcy.

Czemu mnie tu tyle nie było?
U najbliższych mi osób wybuchł armagedon za sprawą osoby, której kiedyś bezgranicznie ufałam. Teraz trzeba sprzątać i prać brudy, a potrwa to wiele miesięcy i lat. Sprawa jest bardzo poważna i na pewno nie tu jest miejsce by nią się "chwalić". Wyłączyłam laptopa, internet i poświęciłam swój cały czas dla najbliższych - ucierpiał na tym blog, moje plany wakacyjne, a przede wszystkim mój Mężczyzna, któremu zapodziałam się na przeszło 1,5 miesiąca. Potem przyszły dwa tyg., kiedy starałam się w końcu ogarnąć Nas i nowy dom.

To kiedy kolejna przerwa w blogowaniu?
Nie planuję takiej. Armagedon jeden już jest, drugiego na taką skalę wg statystyk nie będzie. Wracam do w miarę regularnego pisania.

I co dalej?
Nowa notka już jutro o tym ile wydałam i co kupiłam przez wakacje w drogerii. Mam kilka pomysłów na nowe wpisy. Poza tym lecę nadrabiać zaległości w blogach,  komentarzach, mailach itd. Niektóre czekają na mnie od dwóch miesięcy...

Tyle tytułem zapowiedzi reaktywacji. Na koniec pytanie do Was: czy zna któraś z Was antyperspirant w sztyfcie, który faktycznie nie brudzi ubrań na żółto/biało?

Żegnam się dziś z Wami przyrodniczym akcentem: oto "smutny" ryjkowiec.


P.S. Od jutra będzie pozytywniej.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Wydatki za czerwiec 2013 vs "przeżyj za 50 zł"

Dziś trochę prywaty, głównie o akcji oszczędzania w czerwcu i wydatkach za niego.

* * *

Wynajęliśmy kawalerkę, sporą kawalerkę z kawałeczkiem ogródka. Ogrzewanie będzie kosztowne, poza tym haczyków nie ma. Cena jak na Opole bardzo przyzwoita, zwłaszcza że jest umeblowana i ma duży sprzęt AGD. Aktualnie połowa rzeczy wala się po pokoju bez ładu i składu, wieczorem jadę po szafkę pod telewizor, a czas spędzam na sprzątaniu i zakupach z celami domowymi na czele. Kosmetyczny świat poszedł w odstawkę, a ja jestem szczęśliwa. Potrzebuję nową firankę, deskę do prasowania, może drugą wersalkę, doniczkę z ziołami na parapecie w kuchni... ach, tyle potrzebuję! :D A jak dobrze pójdzie i się troszkę urządzimy i poczujemy "jak w domu", to jest szansa na szczurka <3. Blogosfera jest trochę zaniedbana. Urwanie głowy potrwa pewnie jeszcze do tygodnia lub dwóch, ale będę sukcesywnie nadrabiać zaległości.

* * *

Część z Was pewnie zna różne akcje "przeżyj za 50 zł". Podpięłam się pod czerwcową, bo ten miesiąc był z założenia miesiącem oszczędzania po moich szaleństwach w DMie.
Baner przenosi na stronę organizatorki tej akcji :). Niedługo zostanie opublikowany u niej post podsumowujący - wtedy go podlinkuję w tej notce.

A jak ja sobie poradziłam? Ile wydałam za calutki miesiąc czerwiec?
Wydałam:
0,00 zł / czerwiec 2013
słownie: zero złotych zero groszy

To się nazywa sukces, co nie? ;) Nic nie kupiłam. Z nowych nabytków przyszły do mnie dwie wygrane w rozdaniach oraz płatki kosmetyczne, które podrzuciła mi Mama.

Założenia na lipiec 2013: przeżyć za 50 zł. 

Jest tyle wspaniałych drobiazgów do nowego mieszkania, które chciałabym mieć, że z przyjemnością pociągnę oszczędzanie i odłożę te pieniądze na cele domowe.

Pozdrawiam Was wszystkie optymistycznie :D