Jakiś czas temu zintegrowałam się z niektórymi kosmetykami linii BeBeauty. Dziś napiszę dwa słowa o balsamie do ciała do skóry normalnej i suchej z kompleksem ujędrniającym. Opakowanie 250 ml kosztuje ok. 6 zł.
Plastikowa buteleczka wykonana jest z plastiku na tyle grubego, że nie widać ile balsamu pozostało w środku. Można postawić ją do góry nogami, ale nie jest wtedy zbyt stabilna.
Dużo można by pisać o składzie: jest od Sasa do lasa. Każdy znajdzie w nim to co uwielbia i co nienawidzi. Są ekstrakty z roślin, jest parafina i gliceryna. Zapraszam do lektury:
Producent chwali się wynikami dotyczącymi skuteczności działania. Dorzuca też piękny wykres. Cudowna manipulacja: pseudonaukowe poparcie chwytów marketingowych. Wg mnie z niego nic konkretnego nie wynika (za mało danych), ale może ktoś wywróży sobie z niego balsamową przyszłość:
Po moich totalnie subiektywnych testach i zużyciu całego opakowania śmiem twierdzić, że ten produkt jest niezły. Nakładałam go wieczorem, mniej więcej co drugi dzień. Częściej nie musiałam, bo skóra była przyjemnie nawilżona i odżywiona. Ma kapitalny, wyraźny słodki (ale nie mdlący) zapach - długo pozostaje na skórze. O dziwo mi to nie przeszkadza, choć zwykle jest to minusem moich kosmetyków. Wchłania się przyzwoicie i nie brudzi ubrań. Konsystencja jest niezbyt gęsta, ale balsam nie uciekał mi z ręki.
Wydajność przeciętna, do zaakceptowania. To co jest z nim nie tak? W sumie nie radzi sobie z ujędrnianiem. Wcale. Z drugiej strony nie wierzę w cudowne czary mary bez ruchu i ćwiczeń, więc takie obiecanki z góry skazuję na porażkę.
Plusy:
+ jakość/cena: bardzo dobre połączenie
+ dobrze się wchłania
+ świetnie nawilża
+ przyjemny zapach
Wady:
- brak ujędrniania
Teraz przerzucam się na jeden z balsamów Balea. Produkt BeBeauty jest dobrym nawilżaczem, a właśnie to jest mojej skórze potrzebne. Myślę, że jeszcze po niego sięgnę - działanie i cena są naprawdę atrakcyjne.
A teraz idę przygotować sobie gorące kakao - coś ta jesień staje się coraz chłodniejsza. Może powinnam spróbować złapać ją w obiektywie.
.











